Statystyki

Jednoręki bandyta objęty nowelizacją

Siedem lat temu rząd Donalda Tuska wprowadził ustawę antyhazardową, która miała zatrzymać falę nielegalnych automatów hazardowych, jakie zalewały Polskę. Cel nie został do końca osiągnięty, gdyż właściciele takich sprzętów nie porzucili interesu, lecz przenieśli się do hazardowego podziemia. Teraz może się to skończyć, gdyż rząd Prawa i Sprawiedliwości ma plany naprawcze poprzez wprowadzenie państwowego monopolu na te automaty. Czy jest to jednak odpowiednia droga naprawy tej sytuacji?

Automaty typu jednoręki bandyta są raczej wszystkim dobrze znane, gdyż nieraz można było je spotkać w różnego rodzaju pubach lub barach. Nowelizacja ustawy hazardowej została uchwalona wczoraj i zacznie obowiązywać za pół roku. Pomoże ona nie tylko w walce z uzależnieniem od hazardu, ale również będzie mieć za zadanie zniwelować szarą strefę, przez którą budżet każdego roku traci miliardy złotych. 

Ustawa z 2009 roku sprawiła, że automaty do gier hazardowych zostały wręcz zepchnięte do podziemi. Wniosek jest z tego całkiem prosty – działały, jednakże w szarej strefie, przez co nie przynosiły zysku dla państwa. Konfiskowanie tych sprzętów wymagało sporego zachodu oraz dużych nakładów finansowych, zaś w większości przypadków ich właściciele i tak je odzyskiwali dzięki lukom prawnym. 

Plany obecnego rządu są całkiem obiecujące, ale czy na pewno dobre? Zakładają one prowadzenie rozgrywek na jednorękich bandytach w placówkach, które będą prowadzone przez Totalizatora Sportowego oraz kasyna – w kwestii tych drugich nic się nie zmienia. Niemniej jednak, eksperci przekonują, iż takie zmiany nie przełożą się na redukcję patologii społecznych związanych z hazardem. Trudno nie przyznać im racji w tym względzie, gdyż automaty będą nawet jeszcze łatwiej dostępne niż teraz, a wszystko będzie odbywało się w sposób legalny i pod kontrolą państwa. Jedynym plusem z całej tej sytuacji jest fakt, iż z budżetu państwa nie będą uciekać pieniądze.

Do wejścia ustawy w życie pozostało jeszcze trochę czasu, więc zdecydowanie więcej będzie można powiedzieć dopiero za jakiś czas. Zobaczymy, jak ten system sprawdzi się w rzeczywistości oraz polskich realiach, które przecież do najłatwiejszych nie należą.